"Hiszpania - część I" w listopadowym numerze miesięcznika "Rowertour" (2017-11-01)

hiszpania rowertour(Miesięcznik "Rowertour", listopad 2017)."Kiedy powietrze parzy" - to pierwsza część historii z cudownej Hiszpanii. Część druga pojawi się w  2018 roku ;-)

"(...) Znowu panuje męczący gorąc. Nic dziwnego, że popołudniowa jazda jest podporządkowana perspektywie spędzenia sielskiego wieczoru nad jeziorem. Tam się schłodzimy, może uda się popływać? Również widok zbiornika wodnego w świetle zachodzącego słońca powinien nastroić nas pozytywnie. Słońce chyli się ku zachodowi, a jeziora nie widać. Bardziej wnikliwe spojrzenie na mapę weryfikuje nasze oczekiwania, zderza nas z bolesną prawdą. Jezioro w istocie jest, ale wyłącznie na mapie. Możemy co najwyżej wyobrazić sobie taflę szmaragdowej, lśniącej wody odbijającej refleksy pomarańczowego słońca. Możemy wyobrazić sobie, jak dotarłszy do brzegu zrzucamy w biegu ubrania i wskakujemy do krystalicznie czystej i bardzo ciepłej, ale nie nazbyt ciepłej, wody. Możemy sobie to wszystko wyobrazić, jednak takie eskapistyczne wędrówki w wyobraźni nie rozwiążą bieżących problemów. A te może nie są jakieś przesadnie duże, ale należy je rozwiązać. Przez trzy dotychczasowe tygodnie podróży nie widzieliśmy zbyt wielu płotów. Niestety widok drucianych ogrodzeń wzdłuż drogi podziwiamy od dobrych dwóch godzin. W poszukiwaniu miejsca na nocleg postanawiamy skręcić w wąską dróżkę poprowadzona wzdłuż ‘jeziora”. Owa dróżka doprowadza nas do rozleglej polany, na której wypasają się krowy. Postanawiamy rozbić namiot na jedynym w miarę równym skrawku ziemi wolnym od wysokich, wyschniętych habazi. (...)"

Peru 2016

peru by bicycleW tym roku udało nam się odbyć kolejną daleką podróż. Tym razem przemierzaliśmy wysoko położone tereny w peruwiańskich Andach. Póki co zapraszamy do obejrzenia zdjęć na naszym fejsbukowym profilu - relacja z podróży ukaże się już tradycyjnie w miesięczniku "Rowertour".

Australia, część 2 - w miesięczniku Rowertour

(Miesięcznik "Rowertour", luty 2016 2015). "Musicie być świadomi ryzyka!"to tytuł drugiej odsłony historii z Australii. Mamy nadzieję, że się spodoba! ;-)

rowertour 2016 Australia"(...) Z lewej strony klif, z prawej morze. Jechać się nie da. Nie panikujmy, przypływ jest wciąż w natarciu. Tak będzie jeszcze przez nieco ponad godzinę, później ocean powinien się wycofywać. Nie mamy specjalnego wyjścia, trzeba czekać. Stawiamy rowery i kładziemy się w ich cieniu, jedynym dostępnym na pięknej, lecz zabójczej w swej naturze plaży. Kulminacja przypływu następuje dokładnie o 11:10, to co się wydarzy za chwilę, mocno nas zaskoczy. Woda z zatoki zaczyna w momencie odpływać, zupełnie jak gdy ktoś wyciągnie korek z wanny. Woda odpływając formuje wielką rzekę o potężnym nurcie. Dostrzegamy powoli zarysowującą się piaskową groblę, po której, mamy nadzieję przedostać się wnet na drugą stronę. Po trzech kwadransach przechodzimy w wodzie po kostki i kontynuujemy jazdę po twardym, wilgotnym piachu (...)".

 

Australia - część 1 w grudniowym numerze miesięcznika "Rowertour"

rowertour 12/2015 Australia(Miesięcznik "Rowertour", grudzień 2015). "Kangur ucieka, bawół atakuje" tak zatytułowana jest pierwsza część naszej opowieści o podróży do Australii. Część druga już niebawem, miłego czytania!

"Australia. Kolejny odległy ląd, kolejna podróż w nieznane. Wprost nie mogę się doczekać tego jedynego w swoim rodzaju uczucia, od którego, przyznaję, jestem uzależniony. Uczucie to, a ściślej rzecz ujmując ten stan umysłu, jest bezpośrednią reakcją na pojawienie się w nowej rzeczywistości. To pierwotne, dziecięce uczucie zdziwienia w zetknięciu z nowym, nieznanym, zaskakującym. Uczucie to towarzyszy próbie odnalezienia sie w nieznanych realiach, pojawia się w zetknięciu z nowymi obrazami, dźwiękami, zapachami. (...)"

 "Namibia - część III" w kwietniowym numerze Rowertour (2015-04-01)

rowertour 04 2015 Namibia (Miesięcznik "Rowertour", kwiecień 2015)."Witamy na Marsie" - taki tytuł ma trzecia i zarazem ostatnia część naszej opowieści o Namibii. Mamy nadzieję, że Wam się, Drodzy Czytelnicy, spodoba!

"(...) - Czarna mamba? Jest zima, więc raczej nie powinniście jej spotkać na swej drodze, ale też nie da się tego wykluczyć. Dochodzi do czterech i pół metra długości, przeważnie ucieknie zanim zdążycie ją zobaczyć. Mamba może być szara lub też zupełnie jasna – czarne to jest wnętrze jej pyska. Pamiętam jak kiedy mieszkałem jeszcze na północnym wschodzie, widywało się je niemal każdego roku. Nigdy nie zapomnę, jak zobaczyłem mambę na ścieżce nieopodal naszej farmy. Wielka, cztery metry jak nic, najwyżej dwadzieścia pięć kroków przede mną. Jasna cholera, najwyraźniej poczuła sie zagrożona, oto bowiem sunie wprost na mnie. Sunie to mało powiedziane, pędzi z prędkością błyskawicy! Uwierzcie mi, nie chcielibyście stanąć oko w oko z najszybszym wężem na świecie, zdolnym do pokonania pięciu metrów w ciągu sekundy. Nie zastanawiam się długo, wyjmuję rewolwer i strzelam. Chybiam, pocisk trafia tuż obok jej głowy. Mamba, jakby ze zdwojoną wściekłością, naciera dalej. Ręka trzęsie mi się jak pijakowi w białej gorączce. Chybiam po raz kolejny, nerwowość targa moim ciałem, jestem w niezłych opałach. Ależ w człowieku tkwi potężna mobilizacja, jak potrafi być precyzyjny gdy stawką jest jego życie. Oto bowiem trzeci strzał trafia dokładnie w sam środek jej głowy, roztrzaskuje ją na drobne kawałeczki. Mamba leży ledwie trzy kroki przede mną. Od tego momentu nie wątpię już, a przyznam, byłem sceptyczny, że historia opowiedziana przez mojego ojca była prawdziwa. Pamiętam ten dzień kiedy przyszedł do domu i opowiedział w emocjach, a zobaczyć go w emocjach można było doprawdy nieczęsto (...)"

Nasza Mongolia wyprawą numeru miesięcznika "Rowertour"

Rowertour cycling Mongolia (Miesięcznik "Rowertour", luty 2015). "Zagrać w kosza na środku stepu" - tak zatytułowana jest nasza opowieść o podróży przez Mongolię kraj bajecznie malowanych światłem nieskończonych przestrzeni 

"(...) Wydaje ci się, że jesteś sam na tym odludziu. Zupełnie znienacka i zupełnie nie wiadomo skąd przyjeżdża Mongoł, najczęściej na koniu, ale czasami też na motorze. Siada. Często chwyta cię za udo, za łydkę. I maca. Kiwa głową z aprobatą, wskazuje na rower, daje wyraz swego szacunku dla poruszania się na tak ciężkim wierzchowcu, którego przecież trzeba non-stop wprawiać w ruch siłą własnych mięśni. Bariera komunikacyjna jest najczęściej nie do pokonania. Gdy nie udaje się porozumieć, w odruchu bezradności po prostu śmiejemy się do siebie. Obca istota po prostu jest koło ciebie, obserwuje, chłonie każdy twój ruch. A gdy nie przygląda się wnikliwie, po prostu jest obok w swej niewzruszonej, nieco zadumanej pozie. W takich sytuacjach cisza i milczenie nabierają innego wymiaru, dochodzisz do zaskakującego wniosku, że słowa mogłyby takie chwile co najwyżej zubożyć. Czy należy współczuć Mongołom prymitywnego życia w jurcie? Czy my mielibyśmy czas aby w ciągu dnia zatrzymać się przy obcym i nie liczyć czasu? Gdy spoglądam wstecz, tęsknię za tymi spotkaniami, za ich swoistą niewinnością, odkrywaniem siebie nawzajem, za kontaktem z innością.

"

 Druga część "Namibii" w miesięczniku Rowertour

rowertour 2015 Namibia rowerUkazał się pierwszy w tym roku numer miesięcznika "Rowertour" (nr 1/2015) a w nim druga część naszej relacji z Namibii. Niebawem część trzecia - serdecznie zapraszamy do czytania i komentowania!   

(...) Szczęśliwie znajdujemy taki skrawek, wprowadzamy rowery, zacieramy ślady na piasku. Gdy zrzucamy bagaż, słyszymy odgłos samochodu. Jak zwykle w takich sytuacjach padamy na ziemię, mając nadzieję, że żadne spojrzenie nie wyłowi nas spośród ciągnących się aż po horyzont zarośli. Samochód przejeżdża ze sporą prędkością, mija nas. Uczucie ulgi. Niestety krótkotrwałe. Pikap zatrzymuje się, cofa. Nie ma sensu dłużej się chować. Kilku mężczyzn stojących na pace, tyłem do kierunku jazdy, widocznie baczniej obserwowało bezkresny busz, niżby nam się mogło wydawać. Wychodzę na drogę, nie chcę dać obcym pretekstu, aby mieli sposobność zlustrowania naszego ekwipunku, liczby osób i rowerów. Im mniej wiedzą, tym lepiej. Przeważnie, jeśli to możliwe, Ola pozostaje w ukryciu, a ja mówię, że jest nas trójka. Trzech mężczyzn, znaczy się. Trzech w chwili obecnej. Pozostali, rzecz jasna, dojadą później, po zmroku. Pytam czarnoskórego kierowcę o twarzy pokrytej licznymi bliznami, czy możemy spędzić noc w tym miejscu. (...)

Pierwsza część "Namibii" w miesięczniku Rowertour

rowertour 10/2014 NamibiaW najnowszym numerze miesięcznika Rowertour (10/2014) możecie przeczytać pierwszą cześć naszej relacji z Namibii. Będzie to najprawdopodobniej trylogia, mamy nadzieję, że się spodoba! Oczywiście jak zwykle zapraszamy do dyskusji ;-)  

"Kilku napotkanych farmerów mówiło, że kompletnie nie powinniśmy obawiać się węży. Że zima i wszystkie pogrążone są w hibernacji. Doprawdy? To skąd u licha na drodze żmije rogate, już trzeciego dnia podróży widzimy trzy dorodne osobniki. Zdolne do ataku z szybkością błyskawicy, co najgorsze leżą nieruchomo i można je przez przypadek nadepnąć. Amputacja kończyny po ukąszeniu to scenariusz bynajmniej nie najbardziej pesymistyczny (...)"

Trzecia część galerii z Kirgistanu

Kyrgyzstan by bicycleW naszej galerii możecie obejrzeć 50 nowych (hmm..., a ściślej rzecz ujmując, z 2012 roku) zdjęć z Kirgistanu - zapraszamy do oglądania premierowego materiału!

Misja "Namibia" zakończona

Namibia by bicyclePo dwóch miesiącach szczęśliwie powróciliśmy do Polski. Namibia okazała się fantastycznym krajem, z pewnością przerosła nasze oczekiwania. Jest to kraj, do którego chcemy powrócić, pozostało sporo miejsc, których z powodu braku czasu nie udało się odwiedzić. Po raz pierwszy mogliśmy zetknąć się z tak wielką ilością dzikiej zwierzyny. Poziom naszej wiedzy o Afryce południowej i doświadczenie wzrosły niewyobrażalnie! Relację z podróży będziecie mogli przeczytać (w kilku częściach) w miesięczniku "Rowertour". Część pierwsza już w numerze październikowym. Póki co zapraszamy do galerii zdjęć - mamy nadzieję, że obrazki Wam się spodobają i - kto wie - może kogoś zainspirują do podróży na Czarny Ląd? ;-) Informacje o nowych zdjęciach, publikacjach, planach itd. będą się pojawiały na facebooku ;-) Stay tuned!

Namibia 2014

Namibia by bike 2014 outland.plJuż za kilka dni wyjeżdżamy na dłuższy czas do Namibii - to będzie nasza pierwsza rowerowa wizyta w Afryce, pierwsza na półkuli południowej. Więcej informacji znajdziecie tutaj. Damy znać po powrocie, być może wrzucimy jakiś wpis na facebooka - życzymy wszystkim urlopów wypełnionych samymi pięknymi chwilami! Trzymajcie kciuki ;-)   

Opowieść o rosyjskim Ałtaju w miesięczniku "Rowertour"

rowertour grudzień 2013 ałtajMożna już kupić najnowszy numer miesięcznika Rowertour (12/2013) - przeczytacie w nim m.in. o naszych przygodach w Kraju Ałtajskim i Republice Ałtaju. Zapraszamy do lektury i ew. pytań/komentarzy! ;-)

"(...) Tak się jakoś poskładało, że tegoroczna podróż jest całkiem logiczną kontynuacją naszych dwóch poprzednich wypraw. Rok 2011 – Gruzja, Armenia i cudowny Kaukaz. 2012 – podróż do Uzbekistanu, Tadżykistanu i Kirgistanu, to czas przygód w rejonie masywów Pamiru i Tien Szan. No i mamy rok 2013 – lądujemy o krok dalej na wschód,  ponowne w rejonie byłego ZSRR, tym razem chcemy zobaczyć jak to jest w rejonie potężnego Ałtaju, w Mongolii oraz w nadbajkalskiej Buriacji.

Wiemy niewiele, niewiele ponad to, że wylądujemy w Rosji, a konkretnie w Nowosybirsku, że będziemy zmierzali w na południe, przez rosyjską część Ałtaju, że w Mongolii spędzimy prawdopodobnie miesiąc, że powinniśmy dotrzeć w rejon Bajkału. Taka wiedza, taki ogólny zarys nam wystarczy, nie ma co planować w większym szczególe, przecież i tak potencjalny plan prawdopodobnie zmieni się radykalnie, zakręci o 180 stopni na skutek jakiegoś pojedynczego spotkania, rad przypadkowego wędrowca, wskazówek autochtonów. Ruszajmy zatem ku nowej przygodzie, na spotkanie z nieznanym…"

 

Nowe galerie z Ałtaju, Mongolii i Buriacji

Mongolian horsesW ostatnim czasie zamieściliśmy kilka nowych galerii zdjęć - Kraj Ałtajski, Republika Ałtaju, Mongolia, Buriacja - zapraszamy! (Polecamy oglądać z wciśniętym klawiszem F11).

Pierwsze "100" zdjęć z Mongolii już w galerii

Rainbow in Mongolia Zapraszamy do obejrzenie "100" zdjęć z Mongolii - tradycyjnie podzieliliśmy galerie po 50 fotografii - wkrótce na pewno pojawią się nowe zdjęcia - zapraszamy!

Rosja & Mongolia 2013: Misja zakończona

Mongolia by bicyclePo dwóch miesiącach i przejechaniu sporo ponad 4000 km, nasza podróż dobiegła końca. Z Polski wyruszyliśmy 1 lipca: samolot do Nowosybirska, stamtąd autobus do Biysk i tam właśnie rozpoczęła się nasza najdłżuzsza dotychczas przygoda. Piękna Republika Ałtaju, następnie 30 dni w Mongolii i ponownie pedałujemy w Rosji, a dokładnie w Buriacji, w rejonie Bajkału. Wiele wrażeń, spotkań, nowych doświadczeń, niesamowitych przygód i widoków. Na szybko wywołaliśmy trochę zdjęć - jakość taka sobie, kompresja facebooka ;-)

2013 Rosja i Mongolia - przygotowania

Mongolia & Russia bicycle travel

Na naszym facebookowym profilu zamieściliśmy kilka zdjęć z przygotowań naszych rowerów do najbliższego wyjazdu - zapraszamy ;-)

Outland.pl w katalogu Crosso

sakwy crosso katalogNasze zdjęcia znalazły się w katalogu Crosso - lidera na szybko rosnącym rynku sakw i bagażników rowerowych w naszym kraju. Od 2006 roku podróżujemy z sakwami Crosso Expert, które nigdy nas nie zawiodły. Bardzo się cieszymy, że firmie spodobały się nasze zdjęcia i że możemy współpracować z producentem tak znakomitego ekwipunku wyprawowego.

Nowe zdjęcia z Kirgistanu już w galerii

Kyrgyzstan, KirgistanZapraszamy do obejrzenia 50 nowych zdjęć z Kirgistanu - mamy nadzieję, że się spodobają (najlepszy efekt to wciśnięcie klawisza F11 oraz "play/slideshow"). I oczywiście zaciemnione pomieszczenie ;-)

Nowe zdjęcia w galerii: Sudety, pogranicze czesko-polskie, Ziemia Kłodzka

Góry StołoweZapraszamy do obejrzenia nowych zdjęć. Ostatnie dni kwietnia i początek maja spędziliśmy w Sudetach. Lądek Zdrój i okolice, Góry Bialskie i Złote, Masyw Śnieżnika, Góry Stołowe, Adršpašské skály, Teplické skalní město, kompleks Riese w Górach Sowich i wiele wiele innych miejsc, które odwiedziliśmy po raz pierwszy. Tak, stanowczo nie trzeba jechać na koniec świata, żeby odnaleźć tajemnicze zakątki... Więcej galerii niebawem, zaglądajcie! Pytania i komentarze zawsze mile widziane ;-)

Opowieść o Tadżykistanie w marcowym numerze miesięcznika "Rowertour"

Rowertour marzec 2013

Rowertour, marzec 2013. Na 10 stornach możecie przeczytać o przygodach, jakich doświadczyliśmy w Tadżykistanie w lecie 2012 roku. "Przed wojną udało się uciec" - jest to pierwsza część opowieści o naszej rowerowej podróży przez cudowną Azję Środkową. Tym razem zapraszamy do Tadżykistanu, za jakiś czas relacja z Kirgistanu. Miłej lektury!

"Jedziemy długą prostą, trochę oślich zaprzęgów, trochę aut, nieskończona równina.
- Cześć kolego, mówi ktoś z otaczającej nas grupki skośnookich Uzbeków. Powitanie pada po …polsku.
- Cześć, odpowiadam. Skąd znasz polski… kolego????
- Wiesz, spędziłem w Polsce kilka lat, sprzedawałem towar na Stadionie X-Lecia w Warszawie.
- Pewnie handlowałeś płytami CD, co?
- Płytami też, ale głównie perfumami.Na to włącza się inny i mówi, że pracował na Węgrzech. Mówi to na szczęście po rosyjsku. Na szczęście, bo chyba pomyślałbym, że śnię lub nas ktoś wkręca w jakąś intrygę.Nasza wiza tadżycka obowiązuje dopiero od jutra. Mamy dylemat, czy ryzykować i liczyć że pogranicznicy nie zauważą, przymkną oko i jakoś się uda? Czy też może bezpieczniej będzie spędzić jeszcze jeden dzień w Uzbekistanie? Zasieki i wielka stalowa brama, prześwietlanie bagażu, część uzbecka załatwiona bez problemu. Idziemy na pewniaka do Tadżyków..."

"Central Asia 2012" - galeria zdjęć

Kyrgyzstan, kirgistan 2012Zapraszamy naszych Drogich Czytelników do galerii zdjęć z ostatniej podróży po Azji Środkowej (Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan). Zdjęcia będziemy dorzucać co jakiś czas, także zaglądajcie (informacje o aktualizacjach będą pojawiać się na facebooku) ;-)

Galerie dla Crosso i Extrawheel'a

ak baital pass 4655 tajikistanW galerii trochę zdjęć z Azji Środkowej dla naszych partnerów - firm Crosso oraz Extrawheel, które to firmy dały nam naprawdę super sprzęt! Dzięki ;-)

Nasza strona na facebooku - zapraszamy

outland.pl facebookDrodzy Czytelnicy - większość newsów pojawia się na naszej facebook'owej stronie, a zatem zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do nas na fejsbuku właśnie - zachęcamy wszystkich do komentowania i wszelakich innych sposobów interakcji z nami - będziemy tam systematycznie zamieszczać różne materiały! Z góry dzięki za przyłączenie się i "polubienie" naszego profilu;)

dzieci w Kirgistanie

Tadżykistan, Kirgistan... szkoda że już za nami.

Ehhh, niestety kolejna wspaniała przygoda dobiegła końca... niestety trzeba obudzić się ze snu i powrócić do rzeczywistości. A może to właśnie ta nasza rzeczywistość jest snem (z którego należy się wyrwać)? W każdym razie cudowny czas w Azji Środkowej zakończył się, wróciliśmy do Polski i jakoś próbujemy się pozbierać, odnaleźć w naszej ... rzeczywistości (?). Króciutka relacja tutaj. Więcej już niebawem ;)

rowertour 7/2012 lipiec, Armenia Nasza opowieść o Armenii w "Rowertour" (lipiec 2012).

No i czas na drugą część naszej niezapomnianej podróży po Zakaukaziu - tym razem w miesięczniku Rowertour (nr 7/2012) ukazała się opowieść o naszych przygodach w Armenii, a także sporo zdjęć:

"(...) Kawałek dalej dzieciaki biegną z wiaderkami, dzbankami, a niech mnie leją a co, wołam do nich, „lejcie mnie!”, no to leją zadowoleni. W tym miejscu apeluje do rządu polskiego o przeniesienie śmigusa-dyngusa na miesiąc lipiec! Kilka minut później, na ostatniej prostej do klasztoru Hariczawank drogę zastępuje nam liczna grupka młodzieży uzbrojonej po zęby w wiadra i inne śmigusowe przybory. I chlust mnie wiadrem. I chlust mnie następnym. No to się trochę zdenerwowałem, bo sakwy niepozapinane jakoś szczelnie, a tam sprzęt fotograficzny i inne rzeczy nielubiące wody. Dochodzi niemal do rękoczynów, stoimy na środku drogi a tu z góry pędzi auto i trąbi jak najęte. Widać kierowca zauważył, że przybysze mają kłopoty z lokalną młodzieżą i oto nadchodzi z odsieczą. Ale nie, koleś trąbi na nas, bo widać blokujemy mu drogę. A my blokujemy mu drogę, bo nie mamy gdzie się ruszyć, bo nas leją wiadrami. A ten trąbi już sygnałem ciągłym i wydziera się na Olę. No to pada kilka mocniejszych słów, lecz o dziwo młodzieńcy z wiaderkami uspokajają mnie. Wysiada kierowca, wysiada pasażer z przodu, wysiada też dwóch z tyłu. Chyba była jakaś strzelanina, bo wszyscy są jacyś poranieni, pobandażowani. Raczej nie ma dziś w Armenii dnia przebierańców, a nawet jakby był, nie posądziłbym tych dżentelmenów aż o tak wyrafinowaną stylistykę (...)". Kupujcie, czytajcie ;-)

Podręcznik przygody rowerowej

"Podręcznik przygody rowerowej" (czerwiec 2012)

Wspaniała książka, której pomysłodawcami, redaktorami i autorami wielu tekstów oraz fotografii są Ania i Robb Maciąg. Bardzo miło z ich strony, że zaprosili do współpracy innych autorów, w tym także nasze skromne osoby. W książce możecie zatem przeczytać 2 krótkie rozdziały autorstwa Michała: "Gruzja - nie tylko Kaukaz" oraz "W krainie północnego słońca, czyli kultowa podróż na północny kraniec Europy - Nordkapp". Jest też kilka naszych zdjęć ;) Dziękujemy Ani i Robertowi za zaproszenie do współpracy! Książka jest naprawdę super ;)  Pozycja obowiązkowa w każdej domowej biblioteczce!

Wydawnictwo "Bezdroża"

Nasza relacja z Gruzji w czerwcowym "Rowertour"


Rowertour GruzjaMożna już czytać relację z naszej gruzińskiej podróży, czerwcowy numer miesięcznika "Rowertour" już w sprzedaży! Przeczytacie tam epizody, których nie znajdziecie na naszej stronie. A już za miesiąc relacja z Armenii, serdecznie zapraszamy ;-) Redakcja po raz kolejny zdecydowała się zamieścić nasze zdjęcie na okładce - jest nam bardzo miło z tego powodu, dzięki za wyróżnienie!!

"(...) Idziemy więc, Ola zostaje z rowerami. Hmm, tak blisko to znowu nie jest, dobra chwila mija zanim jesteśmy wreszcie na miejscu. Młodzieniec zaczyna nawoływać. Nic. Wyciąga telefon, dzwoni. Nic. Po dłuższej chwili zjawia się barczysty jegomość dzierżący sierp. No to ładnie, myślę sobie. Pięknie nas załatwili, zastanawiam się czy Ola jeszcze żyje, może zdołała uciec, może zrobiła użytek z noża. Ciekawe, ilu naiwniaków już tak poćwiartowali na tym polu. Dobra, bez paniki, bądźmy tylko czujni, przepuśćmy panów przodem i bacznie obserwujmy. Pytam beztroskim głosem, niby od niechcenia, kim jest nowo przybyły, po co mu sierp i w ogóle do czego jest potrzebny, bo arbuza możemy chyba sami zerwać, prawda? (...)".


Zmiany, zmiany, zmiany...
outland.plJak zapewne zauważyliście, nasza strona została zbudowana od nowa, co mamy nadzieję wyszło jej na korzyść ;) Niemniej jednak zdajemy sobie sprawę, że jest sporo rzeczy do poprawienia, wiele braków, itd. W dalszej kolejności planujemy dodać trasy naszych podróży naniesione na mapki poglądowe, ilustrowane dzienniki podróży, podpisy do zdjęć itd. Czyli jest tego trochę. Jeśli są jakieś pomysły, uwagi - nie krępujcie się, piszcie śmiało ;)

"Wiatr rządzi w królestwie żywiołów" - czyli nasza islandzka opowieść w miesięczniku "Rowertour"

Można już kupować grudniowy numer miesięcznika "Rowertour", gdzie możecie przeczytać naszą obszerną, bogato ilustrowaną relację z tegorocznej rowerowej podróży po Islandii. Ola po raz kolejny znalazła się na okładce ;) Zachęcamy wszystkich do lektury!

"Nad ranem zauważamy, że zdecydowanie się ochłodziło, zimno ciągnie od podłogi. „Pewnie to od tej rzeki, która nas właśnie zalewa”, żartuję. Wyglądam z namiotu, a tu faktycznie: zimno ciągnie od rzeki, która nas właśnie zalewa. Z każdą sekundą wody przybywa, jesteśmy pośrodku pokaźnego już nurtu, boso wskakujemy do rzeki i ratujemy nasz dobytek. Woda raczej ciepła nie jest, w końcu płynie wprost z majaczącego na horyzoncie lodowca. Wiatr nagle przestaje być problemem, problemem jest teraz rzeka. Wynosimy ekwipunek na drogę i kontynuujemy jazdę pod wiatr i deszcz. Nie wierzę w cuda, ale coś na kształt cudu właśnie stało się naszym udziałem. Po kilku zaledwie kilometrach wiatr i deszcz niemal całkowicie ustają, wychodzi słońce. Rozwieszamy domoczone rzeczy na jakiejś tablicy drogowej i z niedowierzaniem patrzymy, jak wszystko szybko schnie. Mówienie o cudzie byłoby szafowaniem tym zacnym pojęciem gdyby nie fakt, że oto wiatr zaczyna przywiewać dokładnie w nasze plecy i praktycznie bez wysiłku mkniemy przez ogromne obszary zastygłej lawy porośniętej przez bajecznie zielone mchy."

Festiwal Podróży i Przygody w Zakopanem


miedzynarodowe forum gorskieJest nam niezwykle miło poinformować, iż wspólnie z Tatrzańską Agencją Rozwoju Promocji i Kultury udało nam się zorganizować pierwsze spotkania podróżników w Zakopanem - "Festiwal Podróży i Przygody" w ramach Międzynarodowego Forum Górskiego. Wszystkie informacje znajdziecie tutaj. Mamy nadzieję, że spotkania podróżników na stałe zagoszczą w kalendarzu imprez organizowanych w Zakopanem.

"Tam gdzie Ikar spadł do morza" - nasz kolejny artykuł w Rowertour

W lipcowym numerze miesięcznika Rowertour (nr 7/2010) będziecie mogli przeczytać drugą część relacji z naszej z podróży przez gorące południe Europy (m.in. wyspy greckie i Albanię). Zapraszamy do czytania!

"(...) Przed Maliq spotykamy parę Belgów, jadących na obładowanych rowerach. Są zachwyceni Albanią, zachwalają i gorąco polecają Pogradec, położony nad słynnym Jeziorem Ochrydzkim. Jakość drogi dramatycznie się pogarsza, wyboje i ubytki w asfalcie są imponujących rozmiarów. Pogradec wita nas stertami śmieci, rozrzuconymi na poboczu, odpadki pogrupowane są w dymiące, wypalające się sterty. Może w centrumbędzie lepiej? Tumany kurzu i pyłu wdzierające się do gardła i oczu rozwiewają nasze nadzieje. Liczne gromadki dzieci biegają po ulicach z imitacjami karabinów, wrzeszcząc przy tym niemiłosiernie. Kierujemy się do granicy zMacedonią. Być może za miastem znajdziemy jakieś przyjemniejsze miejsce nad brzegiem jeziora.. (...)."

Toruń 2010

Zapraszamy wszystkich na Toruńskie Spotkania Podróżników im. Tony'ego Halika „Urodzeni dla Przygody”, które odbędą się już w najbliższą sobotę i niedzielę. Mamy wielki zaszczyt być jednymi z zaproszonych gości. Temat naszej opowieści to "Rowerem na dwa bieguny Europy", a więc będzie o specyfice pedałowania na dalekiej północy, za kołem podbiegunowym, jak również na rozgrzanym południu (Turcja, Grecja). Szczegółowe informacje można znaleźć na oficjalnej stronie Spotkań: www.podroze.umk.pl. Serdecznie zapraszamy!

Kolejny artykuł w "Rowertour"

rowertour wyspy greckieGrudniowy numer Rowertour (nr 12/2009) jest już w sprzedaży. Tym razem o naszych rowerowych przygodach możecie przeczytać w artykule "Ze Stambułu na Lesbos". Nasze zdjęcie już po raz trzeci znalazło się na okładce miesięcznika. Po raz kolejny także nasza podróż została wybrana "wyprawą numeru".

"(...) Zrzucamy sakwy z rowerów i zabieramy się za rozbijanie namiotu. Tak dla świętego spokoju kieruję światło czołówki na podłoże. Już po chwili namiot wraz z sakwami ląduje z powrotem na bagażniku a my w pośpiechu oddalamy się z tego miejsca, w którym robale występują liczniej, aniżeli we wszystkich częściach przygód Indiany Jones’a razem wziętych. Po jakichś dwóch kilometrach nocnej jazdy skręcamy do niewielkiego portu, gdzie na końcu jednego z betonowych pomostów rozstawiamy namiot. Snopy naszych latarek skrupulatnie przeczesują podłoże w poszukiwaniu potencjalnych karaluchów, które mogliśmy tu zaimportować. Za wyjątkiem jednego robala, czysto. Tej nocy śpimy jak zabici. (...)."

"Rowerem za koło podbiegunowe" - Nasza podróż na Nordkapp "wyprawą numeru" miesięcznika "Rowertour"

rowertour nordkapp lofotyW lipcowym numerze miesięcznika Rowertour (nr 7/2009) ukazała się relacja z II etapu (Bodø - Lofoty - Nordkapp - Nordkinn) naszej podróży rowerowej przez Skandynawię w 2008 roku. Nasze zdjęcie po raz drugi znalazło się na okładce. (...) Już widać wylot tunelu, jeszcze niecałe 100 metrów. Z naprzeciwka jedzie sakwiarz. „Hello”, zatrzymuje się. Roland mieszka w Monachium, ma ponad 50 lat. Człek to nieprawdopodobnie zakręcony na punkcie podróży rowerowych. W zimnym tunelu rozmawiamy ponad 30 minut! Roland przyjechał na Nordkapp przez Finlandię i daje nam niebywale precyzyjne wskazówki i rady dotyczące podróży przez krainę tysiąca jezior (zbieranie puszek przy drodze i oddawanie ich w supermarkecie za drobne; gdzie za 1000 kilometrów mamy uważać na rozjeździe w jakiejś małej fińskiej miejscowości; gdzie kupować, na co uważać, itd.). Ostatnia uwaga jest nie mniej cenna niż poprzednie: Roland wskazuje ręką przed siebie: „Uważajcie na tablicę” Nie widzę żadnej, ale zakładam, że będzie jakaś tablica przy wyjeździe z tunelu, na której będzie jakaś arcyważna informacja. „Uważajcie na tę tablicę za 10 metrów”, precyzuje nasz znajomy. Faktycznie, blask wyjścia z tunelu sprawia, że tablica na wysokości głowy piechura jest prawie niewidoczna. Roland pokazuje na swój rozbity nos i opowiada jak to 2 dni temu gdy szedł dokładnie tak jak my teraz, nagle przydzwonił potężnie twarzą w tę blachę.

Subcategories

You are here: Home