To była podróż znacznie odbiegająca od naszych wcześniejszych wypraw rowerowych. W ani jednym momencie nie wystapiło zjawisko pośpiechu, ilość przejechanych kilometrów nie miała najmniejszego znaczenia. Mimo to jednak przez te 45 dni zobaczyliśmy więcej, niż mogliśmy przypuszczać w najśmielszych wyobrażeniach.
Rozpoczęliśmy w Istambule, najdokładniej jak tylko się dało zjeździliśmy wyspy greckie Lesvos, Chios, Samos, Ikaria, Naxos, Paros, Andiparos, Eubeja (Evvia). Odwiedziliśmy nieziemskie Meteory, zasmakowaliśmy klimatów Albanii, w końcu dotarliśmy do Ochrid w Macedonii (co nie powiodło się w 2006 roku. To była najwspanialsza podróż z dotychczasowych. Relacja i zdjęcia pojawią się niebawem.