rowertour 7/2012 lipiec, Armenia Nasza opowieść o Armenii w "Rowertour" (lipiec 2012).

No i czas na drugą część naszej niezapomnianej podróży po Zakaukaziu - tym razem w miesięczniku Rowertour (nr 7/2012) ukazała się opowieść o naszych przygodach w Armenii, a także sporo zdjęć:

"(...) Kawałek dalej dzieciaki biegną z wiaderkami, dzbankami, a niech mnie leją a co, wołam do nich, „lejcie mnie!”, no to leją zadowoleni. W tym miejscu apeluje do rządu polskiego o przeniesienie śmigusa-dyngusa na miesiąc lipiec! Kilka minut później, na ostatniej prostej do klasztoru Hariczawank drogę zastępuje nam liczna grupka młodzieży uzbrojonej po zęby w wiadra i inne śmigusowe przybory. I chlust mnie wiadrem. I chlust mnie następnym. No to się trochę zdenerwowałem, bo sakwy niepozapinane jakoś szczelnie, a tam sprzęt fotograficzny i inne rzeczy nielubiące wody. Dochodzi niemal do rękoczynów, stoimy na środku drogi a tu z góry pędzi auto i trąbi jak najęte. Widać kierowca zauważył, że przybysze mają kłopoty z lokalną młodzieżą i oto nadchodzi z odsieczą. Ale nie, koleś trąbi na nas, bo widać blokujemy mu drogę. A my blokujemy mu drogę, bo nie mamy gdzie się ruszyć, bo nas leją wiadrami. A ten trąbi już sygnałem ciągłym i wydziera się na Olę. No to pada kilka mocniejszych słów, lecz o dziwo młodzieńcy z wiaderkami uspokajają mnie. Wysiada kierowca, wysiada pasażer z przodu, wysiada też dwóch z tyłu. Chyba była jakaś strzelanina, bo wszyscy są jacyś poranieni, pobandażowani. Raczej nie ma dziś w Armenii dnia przebierańców, a nawet jakby był, nie posądziłbym tych dżentelmenów aż o tak wyrafinowaną stylistykę (...)". Kupujcie, czytajcie ;-)

You are here: Home Armenia w Rowertour